201603.05
Off
3

Jak pozwać zagranicznego ubezpieczyciela?

Jak pozwać zagranicznego ubezpieczyciela? To jeden z dylematów przed jakim stają nie tylko klienci indywidualni oraz przedsiębiorcy, ale też ich profesjonalni pełnomocnicy. Dlatego też postaram się w niniejszym artykule odpowiedzieć na powyższe pytanie, gdyż skutki wadliwego określenia strony pozwanej mogą mieć negatywne konsekwencje procesowe dla osoby poszkodowanej, łącznie z odrzuceniem pozwu.

I. Nowe podmioty na rynku ubezpieczeń

Zgodnie z art. 805 § 1 KC „przez umowę ubezpieczenia ubezpieczyciel zobowiązuje się, w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa, spełnić określone świadczenie w razie zajścia przewidzianego w umowie wypadku, a ubezpieczający zobowiązuje się zapłacić składkę”. W ostatnich latach zawieranie tego rodzaju kontraktów stało się nieodzownym elementem naszej rzeczywistości. Ubezpieczenia majątkowe i osobowe (na życie, od następstw nieszczęśliwych wypadków) w razie zajścia określonych okoliczności wydają się gwarantem uzyskania określonego świadczenia. Teoretycznie obowiązujące przepisy powinny otwierać drogę do dochodzenia roszczeń bezpośrednio od zakładu, z którym sprawca szkody zawarł potwierdzony polisą odpowiedni kontrakt. Co w praktyce może stanąć na przeszkodzie w wyegzekwowaniu należnej sumy?

Wraz z akcesją Polski do Unii Europejskiej, na polskim rynku ubezpieczeń pojawiło się wiele nowych podmiotów. Każdy zna marki takie jak Proama, Prudential czy Liberty Direct. Wbrew masowym wyobrażeniom okazuje się, że większość znanych z mediów zakładów ubezpieczeń to nie polskie, a zagraniczne przedsiębiorstwa prowadzące swoją działalność na terenie naszego kraju w formie oddziałów. Co więcej, funkcjonujące w przestrzeni publicznej slogany/marki są jedynie pewnymi określeniami, którym w świetle prawa nie nadano niezbędnej do występowania w charakterze strony w procesach cywilnych zdolności sądowej.

Należy także zauważyć, że na rynku ubezpieczeń działają zarówno główne oddziały zakładów ubezpieczeń (posiadające zdolność sądową), jak i „zwykłe” odziały (nie posiadające zdolności sądowej), które przez wiele osób błędnie utożsamia pojęcie oddziału zakładu ubezpieczeń z pojęciem głównego oddziału zakładu ubezpieczeń. Zgodnie z art. 206 ustawy o działalności ubezpieczeniowej (Dz. U. z 2013 r. poz. 950 ze zm.) główny oddział zakładu ubezpieczeń posiada zdolność sądową. Co ciekawe, art. 3 pkt 9 rządowego projektu ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (druk nr 3644) zawęża zastosowanie niniejszej regulacji do oddziałów z siedzibą w krajach nienależących do UE. Przypomnijmy, że oddziały spółek z krajów UE – tzw. oddziały zwykłe nie mogą występować w polskim procesie cywilnym w charakterze strony, gdyż nie posiadają zdolności sądowej. Być może w tego rodzaju regulacji należy upatrywać przyczyn terminologicznego zamieszania, które nie pozostaje bez wpływu na praktykę orzeczniczą. Niekiedy w pozwach wskazuje się zagraniczną spółkę wraz z dopiskiem jej polskiego oddziału, a sądy uznają takie oznaczenie za właściwe. Niestety, takie podejście nie jest regułą, a ubezpieczyciel dysponuje skutecznymi instrumentami do jego obalenia. Miejmy na względzie, że to w klientów ubezpieczyciela bezpośrednio uderzą wszelkie negatywne konsekwencje nieprawidłowej konstrukcji pisma.

Z czego wynikają wskazane problemy? Okazuje się, że po części przysparza ich sama regulacja prawna, jednak w znacznej mierze są wywoływane wraz z kolejnymi sposobami interpretacji ogólnych reguł postępowania i wynikłej stąd chwiejnej praktyki sądów. Wspomniana już zdolność sądowa, która umożliwia, zależnie od okoliczności konkretnej sprawy, wejście w rolę powoda albo pozwanego w świetle polskiego prawa stanowi jeden z wyznaczników ważności samego procesu. Obowiązujące przepisy tamują możliwość dochodzenia na drodze sądowej swoich roszczeń przez podmioty, które owej zdolności nie posiadają.

II. Jaki sąd jest miejscowo właściwy do rozpoznania sprawy?

Chociaż oddział zagranicznego przedsiębiorstwa nie posiada zdolności sądowej, jeszcze do niedawna sądy mając na względzie ochronę interesów ubezpieczonych uwzględniały powództwa kierowane przeciwko polskim oddziałom zagranicznych spółek, ewentualnie na pierwszej rozprawie wzywały powoda do uzupełnienia braków formalnych pisma, poprzez sprecyzowanie określenia strony pozwanej. Jednak, w ostatnich latach owa praktyka uległa zasadniczej zmianie. Jakie skutki może nieść za sobą oznaczenie w pozwie jako strony pozwanej polskiego oddziału zamiast wskazania głównej siedziby przedsiębiorstwa? W świetle orzecznictwa, „brak zdolności sądowej oddziału zagranicznego zakładu ubezpieczeń z państwa członkowskiego Unii Europejskiej ma charakter nieusuwalny, ponieważ nie istnieje możliwość uzyskania tej zdolności przez oddział. W  miejsce pozwanego oddziału musiałby wstąpić posiadający zdolność sądową zakład ubezpieczeń, a w konsekwencji nie zostałaby  zachowana tożsamość stron” (vide: Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 11 kwietnia 2014 r., XIII Ga 525/13). Czy oznacza to, że jedyną szansą uzyskania należnego nam odszkodowania jest założenie sprawy w miejscu siedziby ubezpieczyciela? A może musimy liczyć się z koniecznością poniesienia kosztów tłumaczenia zagranicznej dokumentacji?

Wątpliwości w tym zakresie powinno rozwiewać brzmienie art. 9 ust. 1 lit. b rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 z dnia 22 grudnia 2000 r. (Dz.U L 12 z 16.01.2001) w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych. Okazuje się, że „ubezpieczyciel mający miejsce zamieszkania na terytorium państwa członkowskiego może być pozwany w innym państwie członkowskim w przypadku powództw ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uposażonego przez sąd miejsca, w którym powód ma miejsce zamieszkania”.

O właściwości przemiennej w sprawach o roszczenia wynikające z umów ubezpieczenia mowa jest także w art. 9 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej (Dz. U. 2003 nr 124 poz. 1151). Zgodnie z treścią tego  przepisu, przedmiotowe powództwo można wytoczyć albo według przepisów o właściwości ogólnej (zasadniczo miejsce zamieszkania pozwanego- por. art. 27 i nast. KPC) albo przez sąd właściwy dla miejsca zamieszkania lub siedziby ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uprawnionego z umowy ubezpieczenia. Podobną regulację zawiera ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

Warto także rozważyć kwestię adresu, na jaki powinien zostać doręczony pozew zagranicznemu ubezpieczycielowi. Według przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (art. 126 § 2 pkt 3), pismo procesowe, które inicjuje postępowanie powinno zawierać numer w Krajowym Rejestrze Sądowym, a w przypadku jego braku- numer w innym właściwym rejestrze, ewidencji lub NIP powoda niebędącego osobą fizyczną, który nie ma obowiązku wpisu we właściwym rejestrze lub ewidencji, jeżeli jest on obowiązany do jego posiadania”. Gdy zajrzymy w odpis z KRS dla oddziału zagranicznej spółki będą jednak widniały obok siebie dwa adresy: adres zagranicznego ubezpieczyciela oraz adres oddziału, w ramach którego wykonuje swoją działalność w Polsce. Który z nich wskazać w pozwie tak, aby doszło do skutecznego doręczenia?

Według przepisów rozporządzenia z dnia 13 listopada 2007 r. nr 1393/2007 Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącego doręczania w państwach członkowskich dokumentów sądowych i pozasądowych w sprawach cywilnych i handlowych oraz uchylających rozporządzenie Rady (WE) nr 1348/2000 (Dz. Urz. UE L 07.324.79) Państwa Członkowskie UE zobligowane są do możliwe najszybszego przekazywania pism procesowych. Co więcej- zagraniczny zakład ubezpieczeń powinien odesłać korespondencję do swojego oddziału w Polsce, aby właśnie tam został nadany dalszy bieg sprawie. (vide: I. Filipska, A. Tarasiuk- Flodorowska, Dochodzenie roszczeń a oddziały zagranicznych zakładów ubezpieczeń [w:] „Prawo Asekuracyjne 1/2011 (66), s. 50 i n.)

III. Co zrobi sąd, w sytuacji wadliwego określenia strony pozwanej ?

Wskazane wyżej rozwiązania mają tak naprawdę na celu zasygnalizowanie jakie ryzyko wiąże się z błędnym wskazaniem strony pozwanej. W praktyce, w oparciu o propagowaną aktualnie linię orzeczniczą sądy są skłonne do tego, aby odrzucić pozew, który jest dotknięty tego rodzaju brakami. Ponadto brak prawidłowego oznaczenia pozwanego w sprawie może zostać zauważony przez skład orzekający na każdym etapie postępowania. Znane są przypadki, gdy powód wygrał sprawę w I instancji z pozwanym polskim oddziałem zakładu ubezpieczeń, ale od zapadłego orzeczenia była składana apelacja, a w niej podnoszona okoliczność, że nie można przypisać oznaczonemu w pozwie pozwanemu zdolności sądowej. Taki zarzut sprawia, że cała podnoszona przez powoda, do czasu skutecznie, argumentacja traci na znaczeniu, mimo że nie jest pozbawiona merytorycznej zasadności. Ponadto brak zdolności sądowej powoduje nieważność postępowania, która jest brana pod uwagę przez sąd z urzędu na każdym etapie postępowania niezależnie od podnoszonych zarzutów.

Należy mieć na uwadze, że przegranie procesu niemalże zawsze wiąże się zaś z koniecznością pokrycia przez powoda kosztów sądowych, niezależnie od tego czy pozew zostanie odrzucony czy oddalony. Światełkiem w tunelu jest także art. 102 KPC, który stanowi o tym, że „w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami”.

IV. Co powinien zawierać pozew?

 Zatem, jak pozwać ubezpieczyciela mającego tylko oddział na terenie Polski ? Przede wszystkim pamiętajmy o właściwym oznaczeniu pozwanego w sprawie, a więc podaniu:

  1. Pełnej nazwy zagranicznej spółki wraz z dodatkiem wskazującym na jej formę organizacyjno- prawną,
  2. Numeru z rejestru do którego jest wpisana,
  3.  Adresu jej siedziby.

O ile w praktyce może okazać się, że skierowane przeciwko polskiemu oddziałowi zagranicznego ubezpieczyciela pismo otrzyma dalszy bieg, a omawiane braki nie zostaną zauważone, nikt tak naprawdę nie da nam gwarancji, że taki stan będzie trwał aż do chwili uprawomocnienia się wyroku. Co więcej, zasadniczo możliwość występowania z powództwem jest ograniczona w czasie. Po trzech latach pozwany może skutecznie podnieść zarzut przedawnienia, który, o ile jest zasadny de facto oznacza przegranie sprawy. W razie skierowania powództwa przeciwko nieistniejącemu w świetle prawa procesowego podmiotowi narażamy się nie tylko na stratę czasu i pieniędzy, ale przede wszystkim na utratę możliwości skutecznego dochodzenia swoich praw na drodze sądowej.

 Autor artykułu

Anna Paluszkiewicz – Prawnik