Kiedy posiadacz służebności przesyłu jest w dobrej wierze?
Służebność przesyłu jest instytucją prawa cywilnego. Została oparta na unormowaniach Działu III Rozdziału III ustawy z 23 kwietnia 1964 r. kodeks cywilny Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.], (zwaną dalej w skrócie „Kodeksem cywilnym”).
Zgodnie z art. 3051 wskazanej ustawy, istota służebności przesyłu, polega na możliwości obciążenia nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, który zamierza wybudować lub którego własność stanowią urządzenia, o których mowa w art. 49 § 1 kodeksu cywilnego, prawem polegającym na tym, że przedsiębiorca może korzystać w oznaczonym zakresie z nieruchomości obciążonej, zgodnie z przeznaczeniem tych urządzeń. Wskazany powyżej art. 49 stanowi, iż urządzeniami, o których mowa są urządzenia służące do doprowadzania lub odprowadzania płynów, pary, gazu, energii elektrycznej oraz inne urządzenia podobne. Służebnością przesyłu można obciążyć nieruchomość gruntową, budynkową lub lokalową [vide: wyrok SN z dnia 23 czerwca 1993 r., I CRN 72/93, Mon. Praw. 1993, nr 4, poz. 15].
Ustanowienie służebności przesyłu następuje na podstawie umowy lub orzeczenia sądu. Może to nastąpić zarówno odpłatnie, jak i nieodpłatnie. Jeżeli jednak do ustanowienia służebności przesyłu dochodzi w trybie sądowym, jest ona ustanawiana za wynagrodzeniem, chyba że uprawniony zrzekł się wynagrodzenia. Możliwe jest również jej zasiedzenie. Na wstępie należy podkreślić, iż zgodnie z art. 3054 kodeksu cywilnego do służebności przesyłu stosuje się odpowiednio przepisy o służebnościach gruntowych.
Podstawowym sposobem ustanowienia służebności przesyłu jest umowa zawarta między właścicielem nieruchomości a przedsiębiorcą. Zgodnie z przepisami art. 3052 kodeksu cywilnego jeżeli właściciel nieruchomości odmawia zawarcia umowy o ustanowienie służebności przesyłu, a jest ona konieczna dla właściwego korzystania z urządzeń służących do doprowadzania lub odprowadzania płynów, pary oraz podobnych, wówczas przedsiębiorca może żądać jej ustanowienia za odpowiednim wynagrodzeniem. Podobnie, jeżeli to przedsiębiorca odmawia zawarcia umowy o ustanowienie służebności przesyłu, a jest ona konieczna do korzystania z wymienionych urządzeń, to właściciel nieruchomości może żądać odpowiedniego wynagrodzenia w zamian za ustanowienie służebności przesyłu.
Na przestrzeni ostatnich lat dość powszechne są postępowania dotyczące ustanawiania służebności. Najczęściej są one inicjowane przez właścicieli nieruchomości. Kierują się oni bowiem możliwością uzyskania wysokiego wynagrodzenia od przedsiębiorców za ustanowienie na ich rzecz służebności przesyłu. Ponadto, jeżeli obciążenie nieruchomości nastąpiło bez zgody właściciela, dodatkowo pojawia się kwestia wynagrodzenia za posiadanie w złej wierze. Należy jednak mieć na względzie, że z powodu upływu odpowiedniego czasu, roszczenie może okazać się nieskuteczne. Istnieje ryzyko, iż przedsiębiorca przesyłowy podniesie przeciwko właścicielowi skuteczny zarzut zasiedzenia służebności. Wobec odpowiedniego stosowania do służebności przesyłu przepisów o służebnościach gruntowych, należy ustalić, iż przesłanki zasiedzenia w obu tych instytucjach są analogiczne. Należy tu zaliczyć: 1) istnienie trwałego i widocznego urządzenia, 2) nieprzerwane posiadanie służebności oraz 3) upływ odpowiedniego okresu czasu, tj. dwudziestu lat, jeżeli posiadacz (przedsiębiorca przesyłowy) uzyskał posiadanie w dobrej wierze, albo trzydziestu lat, gdy wejście w posiadanie służebności nastąpiło w złej wierze.
Najbardziej trudną do ustalenia kwestią jest ocena faktu kiedy posiadacz służebności przesyłu jest w dobrej wierze. Powszechnie przyjmuje się, że dla oceny dobrej albo złej wiary decydujące znaczenie ma świadomość samoistnego posiadacza. Ponadto, kluczowe znaczenia ma również wyrażenie przez właściciela obciążonej nieruchomości zgody na korzystanie z niej przez przedsiębiorcę. W tej kwestii Sąd Najwyższy wydał dość kontrowersyjne orzeczenie, w którym orzekł, iż nawet brak zgody właściciela nie przesądza o braku dobrej wiary posiadacza [vide: Postanowienie SN z dnia 9 stycznia 2014 r., V CSK 87/13]. Jednocześnie Sąd Najwyższy wskazuje, iż pojęcie dobrej wiary, z uwagi na brak definicji w kodeksie cywilnym, określone zostało w doktrynie i orzecznictwie sądowym. Jednolicie przyjmowane jest w nowszym orzecznictwie, że dobra wiara powinna być rozumiana w tradycyjny sposób, iż polega na błędnym, ale usprawiedliwionym przekonaniu posiadacza nieruchomości o przysługiwaniu mu wykonywanego prawa [vide: postanowienie SN dnia 4 grudnia 1998 r., III CKN 48/98; z dnia 22 grudnia 1998 r., II CKN 59/98, niepublikowane). Z kolei w postanowieniu z dnia 13 stycznia 2000 r., (II CKN 657/98) Sąd Najwyższy przyjął, że w złej wierze jest ten, kto wie albo wiedzieć powinien, że prawo własności mu nie przysługuje, lecz innej osobie. Takie pojmowanie złej wiary ma zastosowanie również w odniesieniu do posiadania. Należy jednak pamiętać, o uregulowanym w art. 7 kodeksu cywilnym, domniemaniu dobrej wiary. Domniemanie dobrej wiary dotyczy każdego zachowania, z którym określone przepisy łączą skutek prawny zależny od dobrej lub złej wiary.
W odniesieniu do zasiedzenia, dobrej wiary przedsiębiorcy przesyłowego nie wyłącza wiedza o prawie własności nieruchomości przysługującym osobie trzeciej. Natomiast dobra wiara występuje wówczas, gdy ingerowanie w cudzą własność w zakresie odpowiadającym służebności rozpoczęło się w okolicznościach, które usprawiedliwiały przekonanie posiadacza, że nie narusza cudzego prawa. Decyduje o niej chwila objęcia nieruchomości w posiadanie w zakresie odpowiadającym korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia. Co więcej, jak podnosi Sąd Najwyższy, zgłoszone po upływie 20 lat zastrzeżenia uczestników oraz ustalenie, że wnioskodawca nie był w stanie odnaleźć dokumentu obejmującego uzgodnienie kwestii zajęcia nieruchomości i korzystania z niej, nie wyklucza ewentualnego zaginięcia, nie uzasadnia też twierdzenia, że zgody nie było.
Podsumowując, w orzecznictwie sądowym, pojęcie dobrej wiary posiadacza służebności przesyłu jest rozumiane szeroko. Jak wynika z powyższego, Sąd Najwyższy przyjmuje, iż nawet brak udokumentowanej zgody właściciela na obciążenie jego nieruchomości, nie przesądza o braku dobrej wiary posiadacz. Uzasadnia to tym, że możliwe jest np. zaginięcie dokumentów obejmującym uzgodnienie kwestii zajęcia nieruchomości.
Czy stanowisko Sądu Najwyższego jest słuszne ? Można mieć wątpliwości w szczególności wynikające z konstytucyjnej zasady ochrony prawa własności, która nakazuje wszystkie wątpliwości interpretacyjne na korzyść właściciela, a także zakazuje dokonywania wykładni rozszerzającej przepisów powszechnie obowiązujących na niekorzyść właściciela, jednak nie można zapomnieć o w/w orzeczeniu podejmując decyzję o skierowaniu sprawy na drogę sądową przeciwko zakładowi energetycznemu.
Autor artykułu
Michalina Opoka – Prawnik




